Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ASPTTiF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ASPTTiF. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 listopada 2011

Al!

Czas się wziąć w garść i powrócić do was, po wakacjach, oraz różnych życiowych przebojach. Oto jestem! :)

Rok w Wyższej Szkole Artystycznej ruszył pełną parą, więc będę musiała nadrobić moje zaległości i uaktualnić trochę to co się działo, a działo się wiele!

Zacznę od ostatniej mojej pracy, która wydawała mi się czymś łatwym, a okazała się rzeczą arcytrudną! 
Mój ostatnio stały model Michał Krzywicki, który jest dla mnie niezastąpiony jeśli chodzi o wytrzymałość na fotelu charakteryzatorskim, jednocześnie będąc taką gadułą i człowiekiem w ruchu, że przydałby się paralizator, przynajmniej na czas robienia szczegółów na jego twarzy :)

Od początku wiedziałam, że chcę zmienić go w kogoś innego na zadaniu zaliczeniowym sobowtóra. Pierwszą postacią, która przychodziła mi do głowy był John Deep, ale fakt, że jest on osobą młodą sprawiłby, że zadanie byłoby więcej niż arcytrudne. Jednak może jeszcze kiedyś się podejmę. 
Zdecydowałam się na Al'a Pacino. 
Sytuacja wydawała mi się wygrana i łatwa, jednak rzeczywistość okazała się przytłaczająca.

Początek był dobry, dużo śmiechu i zabawy, ale im dłużej tym gorzej - prosta zasada. Ale zadanie nie było łatwe, więc oczywista oczywistość, że przeciąga się w czasie. Momentami już myślałam, że się poddam, ale Joanna Minkiewicz trzymała rękę na pulsie i nie pozwoliła mi odpuścić. Chwała takim wykładowcom! Czasem trzeba dać studentom kopa w dupę! Dzięki!

Efekt końcowy sami oceńcie - ja jak zwykle bym poprawiła sporo rzeczy ;)

Więcej zdjęć wrzucę niebawem razem z filmikiem z metamorfozy oraz zdjęciem "oryginału" modela i sobowtóra ;)













A oto mój model w oryginale ;)





wtorek, 21 czerwca 2011

Biedermeirer

Trochę bardziej na czasie, bo to moja sobotnia praca semestralna. Należy jej się trochę poprawek, ale pewne sytuacje losowe nie pozwoliły mi się skupić maksymalnie na pracy. I tak mi nieźle wyszło biorąc pod uwagę okoliczności przyrody. A i proszę wziąć pod uwagę, że to pierwsza rzecz, którą uszyłam samodzielnie w całości!



Ale najpierw zdjęcie z próby:















wtorek, 31 maja 2011

Rococo

Nie wiem jak to się stało, że nie zamieściłam posta z mojego rokoko. Wszędzie oglądam piękne suknie i stylizacje myśląc, że ja już dawno o tym napisałam, a tu co? Nic! W związku z ostatnią ciszą, która tutaj zapanowała przez perypetie związane z kończeniem pielęgniarstwa, postanawiam ją przerwać i dodać wreszcie kilka zdjęć z moich starań. Udało nam się zrobić małą sesyjkę na Politechnice Warszawskiej. Blisko i w klimacie :)


Oto moja modelka :)



















środa, 20 kwietnia 2011

Skin carving

Ostatnio pisałam o carvingu jeśli chodzi o jedzenie, jednak są ludzie, którym konwencjonalne materiały do rzeźbienia nie wystarczą i szukają coraz to bardziej ekstremalnych doznań. Co o tym myślicie? Zamiast tatuażu? Ja osobiście bym się nie zdecydowała.

Patrząc na to przypomina mi się książka Erica Emmanuela-Schmidta "Kiedy byłem dziełem sztuki". Ciekawe czy to, co się stało w książce może być następstwem takiego właśnie carvingu...
Polecam:




A oto skin carving


















środa, 26 stycznia 2011

Inspiracje part 2

W przerwie między geriatrią a ginekologią muszę coś do Was napisać, a jednocześnie się odprężyć i na chwilę o tym całym zamieszaniu egzaminacyjnym, które mam na karku na jednej i drugiej uczelni zapomnieć.
Jaki to paradoks, że ostatnie pisemne egzaminy jakie mam na pielęgniarstwie mam właśnie z tych dwóch przedmiotów. Pierwsza w tym roku była psychiatria żeby sprawdzić czy żeśmy nie zwariowali podczas studiów (okazało się, że my nie, ale egzaminatorka owszem). Dzisiaj neurologia, żeby doprowadzić nas jednak do tej choroby psychicznej, a przynajmniej nerwicy. Jutro geriatria czyli "starzej być nie może" i na koniec ginekologia czyli "zaczynamy wszystko od początku". Mimo wszystko mam nadzieję, że kilka moich ciężarnych koleżanek z roku nie rozpocznie akcji porodowej adekwatnie do egzaminu :)

Do rzeczy :) Ostatnio ciągle trąbią wszędzie o Złotych Malinach. Dobrze wiemy - przeciwieństwo Oskarów i to dzień przed wielką galą. Nominowany jest oczywiście Seks w wielkim mieście i Zaćmienie. To znaczy, żeby nikogo nie urazić, to może nie oczywiście, ale wcale mnie to nie dziwi. Innym filmem, który może zdobyć tę zacną nagrodę jest Ostatni Władca Wiatru.
Osobiście byłam na tym filmie na spotkaniu z moimi dzieciakami z kolonii. Uśmiałam się z dialogów jak nie wiem, fabuła - szkoda gadać. Sam pomysł na film może dobry, ale ja też mam piękne wizje uleczenia służby zdrowia :)
Niemniej jednak uznaję, że film dla nas może być ciekawy. Przez to, że jest on z kategorii "familijny" lub jak kto woli "dla dzieci" bądź "młodzieży" stroje są ciekawe, barwne i przede wszystkim adekwatne do klimatu danego żywiołu. Polecam go tylko z tego względu oraz niektórych efektów walki między żywiołami. Jak ta woda w lód się zamienia, ten ogień bucha i takie tam.

Obejrzyjcie sobie polski trajler - nie załamcie się dubbingiem (to już ten film pogrąża bez reszty, no ale dzieci nie umieją nasze przecież czytać tak więc musi być dubbing). Może coś was zainspiruje, albo może się trochę odmóżdżycie w tych trudnych dla nas wszystkich dniach jak okres sesji.... Łącząc się w bólu przekazuje na wasze ręce link:


niedziela, 23 stycznia 2011

Fashion

U nas fashion to trochę co innego niż "wszędzie". Każdemu kojarzy się to z pokazem mody, wybiegi, sesje i tym podobne. U nas natomiast jest to totalny odjazd! :) Robisz co chcesz byleby było w temacie :)
Może się wydawać łatwe, ale niekoniecznie jest to prawdą. Niestety wręcz przeciwnie. Zajmuje to strasznie dużo czasu, energii i przede wszystkim nerwów.
Ja osobiście się strasznie denerwowałam i nie mogłam przez to spać. Bo nie wiedziałam czy się spodoba, czy będzie dobrze, a może nie będzie, a może się nie spodoba, a inni to na pewno będą mieli trzy razy lepiej, a tak w ogóle to mi się wszystko rozwali i nie wyjdzie. Czarnych scenariuszy wersji 3000, łącznie z zaspaniem na zajęcia, co akurat było najbardziej prawdopodobne, bo położyłam się na 1,20 h. A wyszło to tak, bo kończyłam projekt o 23, potem o 2 okazało się, że to w ogóle nadaje się do śmieci po czym zabrałam się za robienie właściwie od nowa. No i podobno wyszło. Nie wiem czy to kurtuazja czy prawda, że się podoba, ale nie wyszło tak źle. Może sami ocenicie?



środa, 19 stycznia 2011

Sesja w sesji

Jedno mieszkanie, jedna szkoła, trzy osobowości. Tak, to nasze warszawskie zielone, przed chwilą białe a obecnie z przyczyn naturalnych brązowe Włochy przygarnęły trójkę z WSA (Wyższa Szkoła Artystyczna). Styczeń to oczywiście wszędzie gorący, mimo ujemnych temperatur, okres dla studentów. Czyli jakby dla nas? Nie... To niemożliwe...
Oczywiście, zawsze sobie to powtarzamy, gdy trzeba się uczyć. Znamy życie :)

Ale co to to nie. U nas się czuje bat na plecach. Porozrzucane wycinki z gazet do projektów na charakteryzację, podarte projekty na podłodze, godziny spędzone na allegro, by wyszukać jak najtaniej coś, co się przyda do zaliczenia, do naszych pomysłów, niedokończone prace z rysunku nabierają nowych kształtów (wszystko musi dojrzeć przecież :) ), ciągłe: pożycz kartkę, gdzie moje ołówki, mogę na chwile pastele? A między tym wszystkim robienie sobie nawzajem herbaty, czasem wspólne posiłki i może wreszcie dobre wino?
Przed chwilą zaliczenie z makijażu wieczorowego, potem fotografii, gdzieś tam wisi fasihon i jakieś ręce, głowy i nosy do narysowania. I znów "czemu się wcześniej za to nie wzięliśmy"? No, ale mimo tylu lat nauki w innych szkołach i w poprzednich (dla mnie obecnej) i w naszej wspólnej zawsze jest to samo. Zawsze ostatni miesiąc nerówki latania jak kot z pęcherzem dookoła domu.

I do tego skończył się nam toaletowy papier...





Małe co nieco :)




Kasia przy swoim fashionie




Daniel i "kameleon"




Tym razem scenografia 




Ciąg dalszy




A kuku :)




 Ja i szycie fashion :)





Jeszcze w tym tygodniu zamieszczę zdjęcia efektów naszej pracy, bo już w sobotę i niedzielę mamy zaliczenia naszych fashionów :)