Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 stycznia 2011

Inspiracje part 2

W przerwie między geriatrią a ginekologią muszę coś do Was napisać, a jednocześnie się odprężyć i na chwilę o tym całym zamieszaniu egzaminacyjnym, które mam na karku na jednej i drugiej uczelni zapomnieć.
Jaki to paradoks, że ostatnie pisemne egzaminy jakie mam na pielęgniarstwie mam właśnie z tych dwóch przedmiotów. Pierwsza w tym roku była psychiatria żeby sprawdzić czy żeśmy nie zwariowali podczas studiów (okazało się, że my nie, ale egzaminatorka owszem). Dzisiaj neurologia, żeby doprowadzić nas jednak do tej choroby psychicznej, a przynajmniej nerwicy. Jutro geriatria czyli "starzej być nie może" i na koniec ginekologia czyli "zaczynamy wszystko od początku". Mimo wszystko mam nadzieję, że kilka moich ciężarnych koleżanek z roku nie rozpocznie akcji porodowej adekwatnie do egzaminu :)

Do rzeczy :) Ostatnio ciągle trąbią wszędzie o Złotych Malinach. Dobrze wiemy - przeciwieństwo Oskarów i to dzień przed wielką galą. Nominowany jest oczywiście Seks w wielkim mieście i Zaćmienie. To znaczy, żeby nikogo nie urazić, to może nie oczywiście, ale wcale mnie to nie dziwi. Innym filmem, który może zdobyć tę zacną nagrodę jest Ostatni Władca Wiatru.
Osobiście byłam na tym filmie na spotkaniu z moimi dzieciakami z kolonii. Uśmiałam się z dialogów jak nie wiem, fabuła - szkoda gadać. Sam pomysł na film może dobry, ale ja też mam piękne wizje uleczenia służby zdrowia :)
Niemniej jednak uznaję, że film dla nas może być ciekawy. Przez to, że jest on z kategorii "familijny" lub jak kto woli "dla dzieci" bądź "młodzieży" stroje są ciekawe, barwne i przede wszystkim adekwatne do klimatu danego żywiołu. Polecam go tylko z tego względu oraz niektórych efektów walki między żywiołami. Jak ta woda w lód się zamienia, ten ogień bucha i takie tam.

Obejrzyjcie sobie polski trajler - nie załamcie się dubbingiem (to już ten film pogrąża bez reszty, no ale dzieci nie umieją nasze przecież czytać tak więc musi być dubbing). Może coś was zainspiruje, albo może się trochę odmóżdżycie w tych trudnych dla nas wszystkich dniach jak okres sesji.... Łącząc się w bólu przekazuje na wasze ręce link:


środa, 19 stycznia 2011

Sesja w sesji

Jedno mieszkanie, jedna szkoła, trzy osobowości. Tak, to nasze warszawskie zielone, przed chwilą białe a obecnie z przyczyn naturalnych brązowe Włochy przygarnęły trójkę z WSA (Wyższa Szkoła Artystyczna). Styczeń to oczywiście wszędzie gorący, mimo ujemnych temperatur, okres dla studentów. Czyli jakby dla nas? Nie... To niemożliwe...
Oczywiście, zawsze sobie to powtarzamy, gdy trzeba się uczyć. Znamy życie :)

Ale co to to nie. U nas się czuje bat na plecach. Porozrzucane wycinki z gazet do projektów na charakteryzację, podarte projekty na podłodze, godziny spędzone na allegro, by wyszukać jak najtaniej coś, co się przyda do zaliczenia, do naszych pomysłów, niedokończone prace z rysunku nabierają nowych kształtów (wszystko musi dojrzeć przecież :) ), ciągłe: pożycz kartkę, gdzie moje ołówki, mogę na chwile pastele? A między tym wszystkim robienie sobie nawzajem herbaty, czasem wspólne posiłki i może wreszcie dobre wino?
Przed chwilą zaliczenie z makijażu wieczorowego, potem fotografii, gdzieś tam wisi fasihon i jakieś ręce, głowy i nosy do narysowania. I znów "czemu się wcześniej za to nie wzięliśmy"? No, ale mimo tylu lat nauki w innych szkołach i w poprzednich (dla mnie obecnej) i w naszej wspólnej zawsze jest to samo. Zawsze ostatni miesiąc nerówki latania jak kot z pęcherzem dookoła domu.

I do tego skończył się nam toaletowy papier...





Małe co nieco :)




Kasia przy swoim fashionie




Daniel i "kameleon"




Tym razem scenografia 




Ciąg dalszy




A kuku :)




 Ja i szycie fashion :)





Jeszcze w tym tygodniu zamieszczę zdjęcia efektów naszej pracy, bo już w sobotę i niedzielę mamy zaliczenia naszych fashionów :)