Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WSA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WSA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

GAJA!

Otóż, po miesiącu głosowania, czas na finał konkursu GAJA Zielona Ziemia! Moja praca zajęła pierwsze miejsce w kategorii nagrody internautów. To dzięki Wam, waszym głosom i zaangażowaniu w informowaniu swoich znajomych o konkursie zdobyłam pierwsze miejsce!
Moja charakteryzacja wymagałaby jeszcze trochę pracy, by wyglądała tak jak sobie w pełni zaplanowałam, ale widać zaufaliście temu co widać i się udało!

Dzięki!




  







piątek, 23 marca 2012

Bodypainting

A tak oto wyszedł bodypainting - materie u mnie na roku 

Wszystkie zdjęcia są zaczerpnięte z fan page'a z facebooka Wyższej Szkoły Artystycznej. Niektóre z nich są niepodpisane, ponieważ na stronie szkoły również nie widnieją nazwiska twórców.


 charakteryzacja: Dorota Gałan
modelka Marta Bojarowicz

 
 charakteryzacja: Zuzanna Kulawiak
model:Clavdio Sergio

 charakteryzacja: Emilia Sobańska modelka:Aleksandra Gałązka 




 charakteryzacja: Anna Ostrowska
modelka: Monika Chmielewska

 charakteryzacja: Anna Rudzińska
modelka Kasia Dańko



 charakteryzacja: Natalia Kida
modelka Julia Orżewska

 charakteryzacja: Asia Kuć
model:Rafał Sadowski

 charakteryzacja: Claudia Dami Damięcka
modelka: Jagoda Rosiak

 charakteryzacja : Anna Sztarska
modelka: Kinga Horosiewicz





 charakteryzacja: Ewa Wasilka
modelka: Mirella Damaz








wtorek, 20 marca 2012

Materie w WSA

Pierwszym zadaniem w tym semestrze w WSA były materie. Zagadkowo brzmi dla niewtajemniczonych, więc w skrócie mówiąc - człowiek ginie w materii. Dla niektórych wstęp do bodypaintingu, a dla niektórych bodypainting pełną gębą.

Oczywiście jak zwykle musiałam sobie utrudnić zadanie i bałam się, że nic z tego dobrego nie wyniknie, ale udało się, a rezultaty na fan page'u szkoły są ciągle lajkowane. Fantastyczne uczucie :)

A teraz zagadka dla was - znajdźcie tutaj tą przemiłą dziewczynę - moją koleżankę Kasię Gałkowską (dzięki Kasiu!), która na co dzień zajmuje się fotografią :)



Żeby było łatwiej: oto jest Kasia :)









A tutaj mała podpowiedź ;)



środa, 4 stycznia 2012

Maski gipsowe - DIY

Przed Świętami robliliśmy w WSA maski gipsowe, które w następnym semestrze będziemy kończyć według własnych projektów. Miałam już wcześniej okazję robić takich masek duże ilości między innymi dlatego, że to doskonały pomysł na zabawę dla dzieciaków, co wykorzystałam na koloniach, na które jeżdżę jako wychowawca.


Do wykonania takiej maski potrzebujemy:
- bandaż gipsowy dostępny w sklepach rehabilitacyjnych lub aptekach (SuperPharma czy coś)
- miskę z wodą
- cienką torebkę plastikową (lepsza niż czepki)
- wazelinę
- pelerynkę fryzjerską


Trzeba pamiętać, że nie wolno robić takiej maski osobie, która ma KLAUSTROFOBIĘ!



A oto kilka zdjęć z tego jak my się bawiliśmy na zajęciach :)



Na początku nałożyć cienką plastikową siatkę na włosy oraz pelerynkę fryzjerską lub cokolwiek innego, co będzie nas chronić przed zabrudzeniami.




Całą twarz dokładnie nasmarować wazeliną. Skóra musi być dobrze natłuszczona by gips nie przylepił nam się do ciała.




Wyciąć prostokąt z chusteczki higienicznej dopasowany do kształtu oczu (by przykryć rzęsy) i do kształtu brwi. Rozdzielamy chusteczkę i kładziemy tylko jedną warstwę. 
Wszystkie włosy muszą być zakryte - inaczej czeka nas depilacja. 





Bandaż z gipsem tniemy na kawałki, zanurzamy w wodzie i kładziemy na twarz




Dociskamy we wszystkich zagłębieniach, by oddać jak najdokładniej kształt nosa, oczy itd. Musimy pamiętać jednak, że przy zbyt mokrym gipsie i za mocnym manipulowaniu przy oczach może do nich dostać się nam woda z gipsem, co do najprzyjemniejszych doświadczeń nie należy. Trzeba być delikatnym!




Następnie rozmasowujemy gips, by zatkać wszystkie pory w bandażu





Drugi kawałek kładziemy pod nosem. Jeśli chcemy położyć na szyję, nie zapomnijmy jej również natłuścić!




Żeby uzyskać dobry efekt kształtu ust, musimy je nieco rozchylić i włożyć kawałek bandaża do buzi, dzięki czemu uzyskamy wgłębienie między górną a dolną wargą




Mały kawałek bandaża kładziemy na nos, jednak nie zatykając dziurek, by osoba, służąca nam za modela mogła oddychać ;)




Na koniec nakładamy drugą warstwę bandaża, czekamy aż wyschnie i całujemy rączki :)




Gdy zrobi nam się już lekka skorupka i bandaż stwardnieje, możemy zacząć próbować go zdjąć. Jeśli zaczniemy wtedy próbować coś mówić i poczujemy, że zaczyna się nam odlepiać maska od twarzy - to znaczy, że jest to dobry moment na jej zdjęcie. Jednym z pomysłów na zdjęcie bez uszkodzenia jest po prostu ruszanie twarzą i dmuchanie ustami w maskę, by odkleiła się sama.




W tak zwanym międzyczasie możemy spróbować poznawać po dotyku naszych znajomych - niezła zabawa. I nie próbujcie napadać na sklepy ;)


środa, 30 listopada 2011

Make Up Store




Jakiś czas temu, moja szkoła WSA zorganizowała dla studentów szkolenie w salonie firmy Make Up Store. Szkolenie opierało się głównie na prezentacji kosmetyków, co niestety nas trochę zawiodło. Liczyłyśmy na "smaczki" z oferty, jakieś triki ciekawe lub cokolwiek innego oprócz samej reklamy. Jednak możliwość "wsadzenia we wszystko palca" też jest potrzebna, gdy chcemy się zapoznać z jakąś marką i ją przetestować.

Mogę pochwalić od razu cienie do powiek, ponieważ są bardzo dobrze napigmentowane i nie trzeba niczym podbijać kolorów, do tego wyraziste kolorowe mascary (tak, ta zielona zdobyła moje serce) i miękkie kredki do oczu jeśli ktoś lubi.








Fajnym patentem był też specjalny uchwyt do przyklejania rzęs. Jak się sprawdza w praktyce - nie wiem, wygląda ciekawie. 







Jeśli chodzi o lakiery, to przyznaję się bez bicia, że wyznaję zasadę im taniej tym lepiej czyli najczęściej produkty marki Golden Rose. Dobrze się trzymają, mają małe opakowania, ładne kolory, do tego utrwalacz i trzymają się na paznokciach dosyć długo. A moje paznokcie są strasznie miękkie, więc ciągle się uginają i każdy lakier mi za chwilę odpryśnie. Także nie przekonują mnie - cena 45-50zł.








Firma ma jeszcze fajny patent na dodanie do np. cieni specjalnego płynu i mamy eye-liner, do kredki i mamy szminkę. Też nie wiem jak się sprawdza w praktyce. Dziewczyny od nas zakupiły i będą testować.




A teraz najważniejsza informacja - poszłam w tym makijażu spać. Chciałam sprawdzić czy się zetrze, zostawi ślady na poduszce - cokolwiek. Już przed spaniem okazało się, że jedno oko się "zrolowało", czyli powstał klasyczny wałek w zagłębieniu oka, jednak zrobił się on po około 5-6h. Drugie oko natomiast pozostało nawet rano w idealnym stanie!
Jeśli o mnie chodzi to rewelacja, tylko pytanie czemu drugie oko nie dało rady?

Cienie, które testowałam na dłoni szybko "spadały", więc może to jest kwestia bazy pod cienie? Może na jednym była niedokładnie nałożona bądź rozprowadzona. Tego nie wiem. Jednak baza Stay in Shape jest całkiem przyjemna.



Jedyne co odradzam to podkłady. Wiem, że miałam na sobie tylko jeden i "superhiper" bazę, ale podobno najlepsza, to jak musi być z pozostałymi?
Po zapudrowaniu na żywo wyglądało całkiem spoko, ale zobaczcie zdjęcia niżej jak wszystko się świeci i widać kosmetyk. Nie mówiąc o tym że godzinę później WSZYSTKO mi spłynęło z twarzy i non stop się świeciłam! Coś tragicznego i strasznie stresującego będąc w tym czasie w pociągu. A baza to w ogóle jest strasznie trupia i można się przerazić na początku.
Nie polecam podkładów i bazy pod makijaż do twarzy!




A tak wygląda fotorelacja z pokazu:














Jak widać skóra się mimo zapudrowania świeci i do tego jak to dziewczyny ze sklepu mówiły - zrobił się na powiece efekt ksero od eye-linera z brokatem (na lewym oku już nie).