Pokazywanie postów oznaczonych etykietą halloween. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą halloween. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 listopada 2012

I po cukierkach

Właśnie wróciłam z klubu Eden, gdzie spędziłam tegoroczny halloween. Pewnie nie jak większość z was pijąc drinki z palemką, lejąc się krwią i tańcząc do białego rana (który jeszcze nie nastał), ale w pracy. 
Może i nie mogłam się w pełni popisać swoimi umiejętnościami, ale nawet przy tak zwanych chałturach człowiek może się dobrze bawić!
Normalnie bym poczuła się pewnie trochę zawiedziona lub urażona, ale dzisiaj to był prawdziwy komplement, gdy ktoś schodził z mojego krzesła i krzyczał z przerażeniem "o mój boże!" :)

Sama też na szybko się pomalowałam, bo jak to jest, że szewc bez butów chodzi, ale na fotorelację będziecie musieli poczekać, aż impreza się przede wszystkim skończy i jak dostanę fotki.




Jeśli chodzi o samo miejsce, to trochę się obawiałam wiejskiej dyskoteki z nowym wystrojem, a okazało się, że niemało się pomyliłam! Sam wystrój jest niczego sobie, bo nie odbiega niczym od popularnych warszawskich klubów, a organizacja (przynajmniej ze strony personelu była fantastyczna). Oddzielone miejsce od całego klubu, gdzie mogłam pracować, wszystko co potrzeba zapewnione, drinki niestety bezalkoholowe dla kierowców były, a najlepsze jest to, że czułam się tam bezpiecznie. Ciągle ktoś nade mną czuwał, pytał czy czegoś nie potrzeba i pilnował.
Tancerki, które tego dnia występowały również sobie tę opiekę chwaliły.
 Muzyka nie była moim typem i to zdecydowanie, ale nasz klient nasz pan - ludzie bawili się znakomicie, a ja w moim magicznym charakteryzatorskim kąciku nie musiałam jej słuchać :)


A teraz życzę wam spokojnej nocy bez koszmarów!



środa, 31 października 2012

Halloween

Jako, że święto jest do świętowania i dobrej zabawy przed jutrzejszymi kłótniami nad grobem gdzie ma stać biały, a gdzie czerwony znicz, to jako charakteryzatorka nie będę się dzisiaj bawić tylko pracować. 

Mam nadzieję, że drążycie dynie, chlapiecie się krwią, drzecie rajstopy i wbijacie noże, bo ktoś nie dał cukierka i był psikus. Także dobrej zabawy kochani!


A jako charakteryzatorka i pielęgniarka wstawię wam taki oto załącznik, bo bez zdjęcia się nie obędzie :)


wtorek, 7 grudnia 2010

Przeminęło z dynią

Wiem, że już jest sporo po naszym narodowym święcie Halloween, ale chciałam pokazać Wam zdjęcia z naszej zabawy tego dnia. Było bardzo.... przerażająco. Oczywiście dla przechodniów, straży miejskiej i gości restauracji. Nie mogłam się powstrzymać od tego, żeby wszystkich straszyć. Ale nie wyszło mi to do końca na dobre, bo jedna staruszka na przed pałacem prezydenckim dała mi z pięści w klatkę. No ale cóż.... Ryzyko zawodowe :)




Gone with the pumpkin

I know that our national holiday Halloween has passed a few days ago, but I'd like to show you some photos we took at the party that day. It was very... scary. Especially for pedestrians, municipal police and restaurant guests. I couldn't help myself but haunting everybody around! But it wasn't so good for me because of the old lady who were passing by in front of the Presidential Palace. She hit my chest with her fist! Well... Occupational hazard :)